Potencjał i Czas

Wczoraj pisałem o książkach. Malutka dawka teorii która pomaga się rozwijać. Teorię trzeba jednak łączyć z praktyką i dlatego dzisiaj rozpatrzymy sobie problem za małej ilości posiadanego czasu.

W zasadzie to czasu nie można posiadać, on po prostu jest. Ktoś mądry powiedział kiedyś

„Czas to pieniądz”

a ktoś jeszcze mądrzejszy

„W przeciwieństwie do pieniędzy czas nie może być zarobiony a raz wykorzystany, przepada na zawsze”

Żyje się raz i warto dobrze wykorzystać ten czas. Ale przejdźmy do rzeczy!

Liczenie potencjału czasowego

Pracuję dość dużo, dojazdy też robią swoje a ja chciał bym się uczyć i tworzyć i pisać i filmować i…. jak to wszystko pogodzić?

Zaczniemy od najważniejszego kroku, który ja osobiście nazywam Liczeniem potencjału czasowego. Chodzi o to aby dokładnie wykalkulować sobie ile trwają codzienne czynności i znaleźć najbardziej optymalne rozwiązania do zamierzonych działań. Na przykładzie:

Jak wszyscy wiemy godzina ma 60 minut, dzień 24 godziny, tydzień 7 dni a rok z kolei składa się aż z 365 dni (co 4 lata bonusowy) czyli 52 tygodni z hakiem.

Szybka matematyka:

365 x 24 x 60 = 525 600 minut w roku

Załóżmy, że śpimy 8 godzin dziennie, 40 godzin tygodniowo spędzamy w pracy i 2 godziny dziennie spływa nam na przemieszczaniu się, zakupach itp. (bardzo ogólne podejście, tylko na potrzeby tego przykładu)

8 x 365 x 60 = 175 200

52 x 40 x 60 = 124800

365 x 2 x 60 = 43800

W sumie daje nam to 343800 minut zajęć obowiązkowych od których nie uciekniemy (chyba, że na urlop)

Za to cała reszta to nasz czas wolny, który spędzamy na zdobywaniu pożywienia, przebywaniu z rodziną, psem, kotem, świnką morską czy co tam mamy… i na wszystkim innym czego pragniemy.

525 600 – 343 800 = 181 800 minut wolnego czasu

181800 / 60 = 3030 godzin

3030 / 24 = 126 i 1/4 doby

Wyobrażacie sobie 126 i 1/4 doby spędzone na czymkolwiek chcecie i to bez konieczności spania w międzyczasie, chodzenia do pracy, przemieszczania się i robienia zakupów? Fajnie by było 😉

Niestety wszyscy dobrze wiemy, że w praktyce nie jest tak kolorowo. Mało tego! Bywa jeszcze gorzej.

W powyższych wyliczeniach w ogóle nie uwzględniłem dni wolnych od pracy, urlopów itp. Dodatkowo wszystko przedstawiłem w minutach bo większość czynności, które wykonujemy za dnia nie zajmują nam całych godzin tylko chwilkę.

Ja jako królik doświadczalny

Żeby pokazać dokładniej jak wykorzystać dobrze prawie cały wolny czas, przedstawię swój przypadek.

Pracuję fizycznie i metodą prób/błędów doszedłem do wniosku, że 8 godzin snu to zwykle wystarczająco dużo abym mógł wypocząć i nie czuł się następnego dnia jak psie ekskrementy. W robocie jestem 10,5 godziny od niedzieli do czwartku, w piątki 8,5 godziny a soboty zwykle mam wolne (raz na jakiś czas przychodzę na 6 godzin z rana). Podróż autobusem do pracy zajmuje około 20 minut w jedną stronę co daje nam 40 minut dziennie tej przyjemności czyli 4 godziny tygodniowo.

Podliczając to, praca i sen zabierają mi 7 x 8 + 5 x 10,5 + 8,5 + 4 = 121 h

Tydzień ma 7 x 24 = 168 h

Zostaje mi 168 – 121 = 47 godzin w tygodniu na zakupy, gotowanie i czas dla siebie…. Stosunkowo, nie za wiele jeżeli chce się pisać książkę, normalnie jeść, uczyć rysować i robić filmy. Jak sobie z tym radzę?

Niedziela – Czwartek

  • 8:00 – Pobudka
  • 8:05 – Wstawiam wodę na Yerba Mate i owsiankę i załatwiam sprawy łazienkowe
  • 8:10 – Przygotowuję Mate i owsiankę i zabieram się za czytanie jednego rozdziału niefabularnej książki, która nastawia mnie na pozytywne myślenie w przeciągu dnia
  • 8:40 – Ćwiczę. Robię sobie standardowy zestaw porannej gimnastyki z rozciąganiem, pompkami, brzuszkami i przysiadami. Czasem biegam.
  • 9:00 – Jem śniadanko (owsianka)
  • 9:15 – Myję ząbki
  • 9:20 – Spisuję w papierowym notatniku plany, pomysły itp.
  • 9:40 – Szykuję się do pracy (pakuję jedzenie, ubrania na zmianę itp.)
  • 10:00 – Chwila dla siebie. Zwykle szukam w tym czasie wartościowych cytatów i drukuje je wraz ze zdjęciem autora i wieszam na ścianie
  • 10:30 – Sprawdzam czy wszystko jest ogarnięte, łóżko złożone, naczynia umyte, śmieci wyrzucone. Jeżeli tak, idę na autobus

Z autobusami kłopot jest taki, że zamiast normalnej rozpiski na rozkładzie jazdy napisane jest: „Jeździ co 10 minut”. Problem w tym, że to nie do końca prawda i czasem zdarza się 30 minutowe opóźnienie.

  • 11:20 – Zwykle około tej godziny jestem na miejscu pracy i mam 10 minut aby się przygotować do wejścia na halę produkcyjną
  • 11:30 – Zaczynam pracę
  • 22:00 – Kończę pracę, przebieram się i idę na autobus…. na który muszę czekać dość długo.
  • 22:44 – Wsiadam do autobusu (jeżeli jest na czas)
  • 23:10 – Wchodzę do domu, zaczynam szykować obiad na kolejny dzień (do pracy), napuszczam w tym czasie wody do wanny. Zaczynam w wolnych momentach pisać tutaj post.
  • 23:40 – Ogarniam kuchnię po gotowaniu i chowam jedzenie do lodówki po czym idę się myć.
  • 0:00 – Teoretycznie idę spać…

Jak widać, cały dzień zapełniony po brzegi. Nie mam za bardzo możliwości zrobienia zakupów bo najbliższy market mam niedaleko miejsca gdzie pracuję a jakoś głupio by mi było trzymać cały dzień worek z kurczakiem czy mrożoną rybą w dusznej szatni 🙂

Staram się jednak jak najlepiej wykorzystać swoje możliwości i podczas porannych czynności jak i w takcie powrotu z pracy, często słucham podcastów albo audiobooków. Czasem czytam też w autobusie. W kieszeni mam zawsze iPoda i w razie gdyby przyszedł mi do głowy jakiś pomysł, szybko zostawiam sobie notatkę aby nie zapomnieć co to było. Problem polega na tym, że na hali produkcyjnej nie za bardzo można używać urządzeń elektrycznych, więc muszę się z tym chować. Pod wieczór, gdy nie ma już szefów (wychodzą około godziny 19:00), puszczam sobie muzykę. Próbowałem z czymś bardziej edukacyjnym ale niestety nawet na słuchawkach i maksymalnej głośności, słowa prowadzących podcasty czy też lektorów w audiobookach, zbytnio zlewają się z hałasem i nie da się zrozumieć ani słowa.

Mam dwie przerwy w robocie. Pierwszą – 20 min – około godziny 13:00 a drugą – 30 min – około 16:00. W tym czasie zwykle jem, oglądam jedną lekcję z serii MasterClass (mam wykupione lekcje z Warnerem Herzogiem) i/lub czytam.

Czasem zdarza się tak, że nie mam siły skupić się na tym co leci w słuchawkach. Wtedy oglądam filmy ściągnięte z Netflixa na iPoda i/lub telefon. Nie jest to czysta rozrywka, staram się nadal analizować jak nakręcono dany film/serial i myślę sobie jak sam bym to zrobił.

Teoretycznie kładę się spać o północy, w praktyce zwykle dokańczam coś co zacząłem wcześniej. Ostatnimi dniami są to po prostu posty na Blogu. Teraz gdy piszę to zdanie jest godzina 1:39.

Piątek jest nieco luźniejszym dniem. Pracę zaczynam o 9:00 więc wstaję wcześniej – 7:20 i odpuszczam sobie część porannej rutyny w tym ćwiczenia. Po pracy lecę do domu, szybko się przebieram, czasem biorę szybki prysznic i mam trochę czasu na swoje sprawy, naukę, czytanie…. zależy na co najdzie mnie ochota. Staram się nie siedzieć na tyłku i pierdzieć w stołek tylko coś tworzyć.

Sobota jest dniem wolnym od pracy ale i jedynym w którym mogę zrobić porządne zakupy na cały tydzień. Większość mojego jednodniowego weekendu spędzam na pisaniu książki, scenariusza, piosenki albo nauce gry na skrzypcach. Czasem wieczorem wyjdziemy z Kaiem na miasto, jeździmy na longboardach i idziemy do kina. Moim cotygodniowym rytuałem-nagrodą jest kupienie sobie dużego milkshake’a na stoisku w centrum handlowym Buchanan Gallery.

Jest jeszcze jedna rzecz w tym wszystkim… Nie mam wolnego od pracy w święta. Piekarnia musi chodzić 24 h na dobę 7 dni w tygodniu.

Aby usprawnić sobie wykonywanie codziennych czynności i zwiększyć własną produktywność używam listy zadań w postaci aplikacji Todoist.

Dostępna jest zarówno w wersji strony internetowej jak i aplikacji na Androida i iOs.

WWWhttps://todoist.com/

Androidhttps://play.google.com/store/apps/details?id=com.todoist&hl=en_GB

iOshttps://itunes.apple.com/gb/app/todoist-todo-list-for-organizing-work-and-errands/id572688855?mt=8&ign-mpt=uo%3D4

Zapisuję w niej dosłownie wszystko, od mycia zębów po najmniejsze rzeczy o których chcę pamiętać ale o tym jak świetnie to działa, napiszę w przyszłości osobny post.

Dodatkowo aby dzień przebiegał mi sprawniej, od razu załatwiam wszystko co powinno mi zająć mniej niż 3 minuty (wyrzucenie śmieci, wysłanie maila itp.) a naczynia i garnki zmywam od razu po ich opróżnieniu.

W ten sposób wykorzystuję niemal cały dostępny czas i energię. Ważne w tym wszystkim jest też to aby odżywiać się odpowiednio. Jak można zauważyć nie mam w swoim planie dnia miejsca na kolację a ostatnio zaczyna mi to trochę przeszkadzać. Cóż… nadal się uczę 😀

Czyli?

Z pozoru nie mam za dużo wolnego czasu, jednak dzięki odpowiedniemu zorganizowaniu udaje mi się codziennie czytać, słuchać porad ekspertów (podcast, audiobooki i MasterClass), odpowiednio się odżywiać, gotować i dbać o higienę. Troszkę gorzej sprawa ma się z wysypianiem 😉 Dodatkowo raz w tygodniu porządnie zajmuję się opracowywaniem własnej książki, filmów, komiksów i muzyki czyli idę na przód w stronę spełniania swoich marzeń. Nie jest łatwo i czasem brakuje sił ale pomagają mi słowa mądrych ludzi wiszące na ścianach mojego pokoju i miłe wiadomości, które dostałem po udostępnieniu pierwszego wpisu. Dziękuję Wam wszystkim bardzo! Nie wierzyłem, że ktokolwiek w ogóle tutaj wejdzie (ciekawe czy ktoś przeczyta do końca ten okropnie długi wpis?).

Mam nadzieję, że udało mi się pokazać jak dużo można osiągnąć w ramach samorozwoju mając niewiele czasu dla siebie. Jeżeli przeczytałeś/łaś ten post i masz jakieś pytania to nie bój się ich zadawać w sekcji komentarzy a jeśli posiadasz jakieś wskazówki, którymi mógłbyś/mogła byś się podzielić to tym bardziej zachęcam do udzielania się. W końcu zawsze może być lepiej!

Dziękuję Ci, że tu jesteś.

Do jutra!

Daj znać innym!

shares