Moi książkowi nauczyciele #1

Głęboko wierzę, że aby być lepszym człowiekiem, trzeba nieustannie się kształcić. Mało tego! Wypada również wybrać konkretny kierunek, obszar zdobywanej wiedzy i zdolności a co lepsze, umiejętnie przerodzić teorię w praktykę.

W serii „Moi książkowi nauczyciele” będę krótko opisywał poradniki i powieści, które wpłynęły znacząco na mój rozwój i światopogląd jak i przybliżyły mnie do realizacji marzeń.

Na start trzy tytuły:

1. Brian Tracy „Nie tłumacz się, Działaj! Odkryj moc samodyscypliny”

Na ogół dość sceptycznie podchodzę do książek Tracy’ego. Mają one bardzo ładnie i logicznie wytłumaczone problemy i ich rozwiązania ale czasem powątpiewam w to, czy normalny, szary człowiek jest w stanie wprowadzić je w życie.

Wybrany przeze mnie tytuł jest jednak nieco inny niż większość dzieł tego autora. Nie traktuje on aż tak bardzo o metodach sprzedaży, negocjacjach czy zarządzaniu w kontekście biznesowym. Poradnik ten daje bardzo dużo wskazówek jak prostymi środkami i wytrwałością, osiągać zamierzone cele (a o to nam przecież chodzi).

Mamy tutaj wytłumaczone zagadnienia delikatnie zakrawające na tematy psychologii, zarządzenie sobą w czasie, organizacji i planowania. Każdy rozdział to bardzo zwięzła, logiczna i gotowa do natychmiastowego wprowadzenia instrukcja co robić a czego nie aby jak najszybciej osiągnąć zamierzony sukces. Nie ma tam magii i często podkreślana jest ciężka praca jaką trzeba wykonać i wyrzeczenia konieczne do poniesienia  w ramach zapłaty za o wiele bardziej wartościowy sukces.

Gorąco polecam wszystkim, którzy mają spore ambicje ale ciężko u nich z motywacją. Codziennie rano czytam jeden rozdział tej książki (przerabiam ją po raz drugi) aby nastawić swoje myślenie na działanie. (Blech, zabrzmiałem troszkę jak couch motywacyjny)

W moim przypadku gdy bardzo dużo czasu spędzam w pracy i nie mogę zajmować się własnymi aspiracjami, dobra organizacja i ścisłe działania są kluczowe a dzięki poradom Briana widać o wiele większe efekty niż gdy próbowałem sam zmusić siebie do roboty.

 

O organizacji i maksymalnym wykorzystaniu swojego potencjału czasowego napiszę niedługo osobny post. Teraz kolej na następny tytuł:

2. Robin U. Russin i William Missouri Downs „Jak napisać SCENARIUSZ FILMOWY”

To branżowa książka a w zasadzie podręcznik, tłumaczący dokładnie to o czym mówi tytuł. Autorzy to zawodowi scenarzyści z Hollywood a zagadnienia poruszane wewnątrz ich dzieła dokładnie opisują cały proces tworzenia scenariusza od powstania pomysłu, przez część kreatywną, aż po czysto biznesową sprzedaż końcowego dzieła.

Bardzo fajnie wyjaśniona zostaje konstrukcja historii, bohaterów i świata przedstawionego. Wszystko pokazane zostaje na przykładach znanych filmów, takich jak np Pretty Woman czy Braveheart. Wytłumaczone są przeróżne techniki pisania jak i metody unikania błędów, dogłębnie poznajemy mechanizmy sprawiające, że film jest dla widza wciągający. Wbrew pozorom okazuje się, że przy pisaniu skryptu do filmu trzeba dość dobrze znać się na psychologii. Cała potrzebna wiedza znajduje się w tym podręczniku.

3. Rhonda Byrne „Siła”

Oj…. do tekstów tej autorki podchodzę z dużym dystansem. Niemniej książka ta istotnie wpłynęła na moje życie. Uważam, że trzeba wiele rzeczy traktować z ogromnym sceptycyzmem ale…

„Siła” to tak jakby druga część „Sekretu”. Pierwsza książka spotkała się z wielką krytyką i ma zarówno oddanych fanów jak i wielkich wrogów.

W skrócie, Rhonda uważa, że  gdy tylko wystarczająco mocno czegoś chcemy to cały wszechświat zwróci się w naszą stronę i będzie dążył do tego aby nasze pragnienie stało się rzeczywistością.

Ja traktuję tę wizję jako przenośnię. W „Sile” chodzi o potęgę miłości. Autorka mówi nam, że musimy pokochać to czego chcemy a przyjdzie to do nas. Moja interpretacja jest dość prosta – jeżeli coś naprawdę kochasz to poświęcisz swoje zasoby aby to osiągnąć. Zgadzam się, że miłość to piękne uczucie i kochając siebie stajemy się lepsi, kochając innych jeszcze wspanialsi a kochając świat i będąc wdzięcznymi za to co mamy, osiągamy szczęście. Co do „siły przyciągania” która sprowadza do nas to czego pragniemy i na czym się skupiamy… To dość logiczne, że skoro zwracamy uwagę na smutki to widzimy smutki i się w nich pogrążamy i analogicznie rzecz ma się z pozytywnymi rzeczami. Gdy chcemy coś osiągnąć to też bardziej zwracamy uwagę na te rzeczy, które mogą nam ułatwić dojście do celu. Tym niemniej uważam, że książka ta nikomu specjalnie nie zaszkodzi a może pomóc (chyba, że ktoś skrajnie dosłownie zacznie wierzyć w to co jest tam napisane i będzie tylko siedział i marzył zamiast ruszyć tyłek i zrobić coś w kierunku realizacji swoich celów).

Ok! To by było na tyle dzisiaj. Mam nadzieję, że przedstawione tutaj tytuły komuś z Was się przydadzą.

Pozdrawiam bardzo serdecznie!

 

Daj znać innym!

shares