Błędy i Prawda, Moja spowiedź, Postanowienie Poprawy

prawda

Bardzo cenię sobie szczerość. Uważam, że nawet najgorsza prawda jest lepsza od kłamstwa czy omijania tematu. Jak każdy człowiek, popełniam błędy ale jak to mówił Bruce Lee

Błędy są zawsze wybaczalne, jeżeli osoba która je popełnia ma odwagę się do nich przyznać

Popieram tę myśl.

Boimy się prawdy ?

Nie wiem jak Wy ale ja często mam głupie poczucie ogromnych, wręcz przytłaczających konsekwencji w momencie, kiedy coś w moim życiu się chrzani. Nie zawsze nawet z mojej winy i wystarczy, że widzę po prostu, że gdybym postąpił inaczej w przeszłości, to do jakiejś przykrej sytuacji by nie doszło.

Tak było na przykład niedawno, gdy z Kaiem zostaliśmy bez mieszkania. Budynek w którym wynajmowaliśmy pokoje był przeznaczony do rozbiórki i gdy opuściliśmy lokal zaczęła się seria problemów. Część oszczędności zaczął nam zjadać dość niestabilny tryb życia polegający na koczowaniu u znajomych na kanapie/podłodze… Gdy sytuacja robiła się coraz gorsza w końcu zrezygnowaliśmy z szukania wspólnego mieszkania i mięliśmy przenieść się na osobne pokoje. Udało mi się wtedy znaleźć mieszkanie jednoosobowe, nieumeblowane. W sumie, dość dobra cena i nie tak złe warunki. Wziąłem od razu i… tutaj pojawia się pierwsza seria błędów.

Jakkolwiek nie wyglądał by mój wizerunek w internecie, w rzeczywistości jestem osobą która ma dość duże problemy z wiarą w siebie. Do tego bardzo mocno się wszystkim przejmuję. Moment w którym zdecydowałem się wynająć mieszkanie był bardzo kiepski, byłem też zmęczony tułaniem się po cudzych domostwach, niewysypianiem się i jedzeniem gotowych posiłków z marketu. Aby wynająć mieszkanie musiałem złamać jedno ze swoich założeń i wydałem większą część pieniędzy które odkładałem sobie na studia/emeryturę. Zabolało mnie to bardzo. Łamanie własnych postanowień bardzo obniża szacunek do samego siebie. Z drugiej strony tłumaczyłem tę decyzję jako zło konieczne, w końcu nie miałem gdzie mieszkać.

Uleganie Lini najmniejszego oporu

Prawda jest jednak taka, że było to szybkie i łatwe rozwiązanie i do teraz w głowie czuję trochę  jego skutki. Wpłynęło to także negatywnie na moją ogólną samodyscyplinę i mimo posiadanego mieszkania strasznie się rozstroiłem. Kolejne wydatki poszły na łóżko i stolik, pierwsze rachunki i aktywacje rzeczy takich jak linia telefoniczna do internetu…  to wszystko zjadło moje oszczędności do cna.

Wzięcie mieszkania na szybko, okazało się być łatwą opcją ale niosącą konsekwencje w postaci ograniczonej możliwości przeprowadzki czy swobodnej zmiany pracy (bez oszczędności).

Pomoc potrzebującym!

Po drodze zrobiłem jednak jeszcze jedną rzecz, której wcale nie żałuję i akurat to, powtórzył bym za każdym razem, gdybym znalazł się znowu w takiej sytuacji. Poznałem dziewczynę, która podesłała mi grupę ludzi, zaangażowanych w organizowanie LARPów, granie w RPGi itp (pewnie kiedyś napiszę o tych cudownych wynalazkach świata fantastyki). Ludzie Ci zbierali za pomocą aukcji, charytatywnie pieniądze na protezę nogi ich koleżanki. Dziewczyna z powodu raka miała amputowaną ową kończynę. Widząc ile osób chce jej pomóc, czytając też troszeczkę na temat samej głównej bohaterki akcji, zdecydowałem się dodać coś od siebie. Zapytałem wspomnianej dziewczyny, która podała mi linka do grupy, co podoba jej się z wystawionych rzeczy i obiecałem sobie że wygram 2 wybrane przez nią aukcje. Tym sposobem przelałem ponad 200 funtów na nową nogę dla Sonii i jednocześnie uszczęśliwiłem moją wspaniałą znajomą.

Pomyślałem sobie wtedy, że cokolwiek złego by nie działo się w moim życiu… ja pracuję i nie umieram a moje cele i pragnienia są tak wątłe w porównaniu do osoby która może odzyskać utraconą kończynę, że warto brać udział w takich akcjach. Szczególnie, jeżeli ta osoba aktywnie bierze udział w fantastycznych wydarzeniach, nie siedzi tylko na tyłku ciągnąć zasiłki czy chlejąc po klubach co noc…. Osoba która na prawdę robi coś ciekawego i z pasją a widać to po reakcjach ludzi na jej tragedię. Cieszę się, że mogłem pomóc.

Ten miły akcent był wyjątkiem od mojego głównego błędu jakim było wydanie oszczędności, złamanie własnego postanowienia i zatracenie się w tym.

Kolejnym błędem było mocno nieprzemyślane podpisywanie umowy….

Czy jesteś pewien czego chcesz?

Wcześniej wspomniana dziewczyna (ta, która podesłała mi linka) okazała się być dla mnie kimś naprawdę wyjątkowym. Znaliśmy się wcześniej ale dopiero od niedawna zaczęliśmy więcej rozmawiać. Nie wiem na ile by chciała abym o niej pisał, więc urwę tutaj kwestie osobiste. To co najważniejsze w tym punkcie mojej historii, to to, że skutecznie udało jej się, przekonać mnie do powrotu do Polski. Błędem było w ogóle przyjechanie do Glasgow ale to mogłem ocenić dopiero z perspektywy czasu. Ważne aby wyciągać wnioski ze złych decyzji. Wracając jednak do meritum – Tak, chcę wrócić do Polski i tam ułożyć sobie życie.

Nie rezygnuję ze swoich celów, niektóre z nich muszą zostać przerobione na nowo ale ich podstawa zostaje taka sama. Nadal pragnę wydać książkę, stworzyć kilka filmów pełnometrażowych, nagrywać ciekawe treści w internecie czy wydać komiks…. W tych kwestiach nic się nie zmienia, zmienią się jednak sposoby.

UK to syf

Aktualnie w UK, przed Brexitem, dużo się zmienia w podejściu do Polaków. Nie wiem czy to tylko mój przypadek ale miałem straszne problemy ze znalezieniem mieszkania do wynajęcia a nawet, któregoś razu, recepcjonista napomknął, gdy menadżerka spółdzielni mieszkaniowej wyszła zadzwonić, że unikają wynajmowania mieszkań Polakom bo nikt nie wie czy nie będą ich chcieli wywalić z kraju po Brexicie. Słyszałem też o wielu problemach polek z wychowywaniem dzieci czy przyjmowaniem ich do szkół. Nie chcę się teraz zagłebiać w ten temat i kwestionować tego wszystkiego ale atmosfera robi się nieciekawa. Dodatkowo, Glasgow to zdecydowanie nie moje miasto. Może to kwestia pracy? Spędzam w niej ponad 10,5 godziny dziennie, czasem nawet do 12 i to 6 a 7 i siedem dni w tygodniu. To jest na prawdę wyczerpujące i dołujące, gdy nie da się zrobić nawet zakupów (chyba że rowerem do dość odległego Tesco 24/7) ani porządnie odpocząć.

Nikt mnie nie zmusza do tej pracy ale brak wiary w siebie utrudnia znalezienie innej roboty a brak pieniędzy zachęca do brania nadgodzin.

UK z czasów gdy byłem na uniwerku Bucks, zupełnie inaczej wygląda z perspektywy pracownika fabryki/produkcji żywności. Trudno tam o rozwój, spełnienie, wdzięczność czy wyrozumiałość. Człowiek jest traktowany jak niewolnik i przygłup na każdym kroku a szefowie patrzą z góry. Tak jest przynajmniej w moim przypadku.

Czego chcę? Lepszej pracy, powrotu do Polski, Więcej czasu dla siebie… Tylko, że te elementy wykluczają się nieco wzajemnie. Trzeba dobrze sprecyzować swoje cele aby obrać dobrą drogę do ich realizacji. Tutaj powstają konflikty. W końcu zmiana pracy na pół roku nie brzmi rozsądnie. Na powrót też trzeba odłożyć aby mieć więcej czasu trzeba spędzać go mniej na pracowaniu. Wniosek jest taki, że przydała by się robota, która da zarobić więcej w krótszym czasie i to bez konieczności zostawania więcej niż pół roku.

Co mnie boli? Prawda?

Boli mnie to gdy nie tworzę treści. Boli mnie to, gdy prawda blokuje mnie od prowadzenia serii „Przegląd Portfela” bo trudno mi napisać „Ej…. wydałem oszczędzone pieniądze, marny ze mnie autorytet”. Choć głęboko wierzę, że to co pokazywałem w tych postach jest na prawdę świetnym sposobem na ogarnięcie swoich finansów. Boli mnie to, że muszę czekać pół roku aby wrócić do Polski by być bliżej kogoś do kogo mocno się przywiązałem. Boli mnie to, że boję się odważniej zmienić pracę… [podobno pracodawcy patrzą na CV z przymrużeniem oka bo większość ludzi zawyża swoje kompetencje, ja osobiście je zaniżam bo brak mi tej wiary w siebie i własne umiejętności]. Boli mnie też trochę to, że piszę w tym poście o sobie, zamiast przekazywać Wam praktyczną wiedzę, wybaczcie, mam nadzieję, że dzięki temu niedługo uda mi się wrócić do regularnego pisania.

Co dalej?

Dalej… tylko PRAWDA. Brzydzę się tą całą sytuacją i błagam o wybaczenie. Chcę tworzyć wartościowe treści oraz dawać Wam troszkę rozrywki. Dla tego wszystkiego właśnie powstał Shin-Geek. Ta strona to bardzo duża część mnie, tak samo jak kanał na YouTube o tej samej nazwie. Mimo, że dziś patrzę na niektóre filmiki z pożałowaniem to zawarta jest w nich prawda o tym, kim byłem.

Plan jest taki, żeby zrobić wszystko co możliwe aby jak najszybciej zarabiać więcej, mieć więcej czasu na Tworzenie treści i móc wrócić do Polski…. Chciał bym robić Gry… komputerowe i mobilne. Ucz ę się tego po nocach.

Spowiedź

Prawda jest taka: Żałuję tylko tego, że przestałem tutaj pisać i ugięcia się presji sytuacji. Obiecuję szybką poprawę i wyciągnięcie wniosków. Chcę by moi czytelnicy mogli na mnie liczyć i ufali mi. Na razie nie ma ich zbyt wielu ale każdego z osobna traktuję jak wspaniały skarb i bardzo dziękuję za to, że czytacie moje teksty. Dziękuję Właśnie Tobie! Nie ma co się więcej użalać, trzeba działać! Do przeczytania wkrótce!

Daj znać innym!

shares