Atencyjny ja! Problem czy normalka?

Atencyjny

Witam wszystkich baaaaardzo serdecznie! Dzisiaj krótki wpis o byciu atencyjnym. Choć słowo to nie występuje w języku polski to jest często używane w Internecie. Mówiąc, że ktoś jest atencyjny mamy na myśli, że chce być w centrum uwagi, zwraca na siebie uwagę innych…. ale czy na pewno to takie puste i proste?

Bycie docenionym

Skąd w ogóle ten temat? Otóż niedawno napisałem długi wpis na Facebooku, mówiący o moich problemach z wiarą w siebie. Jeden z moich znajomych napisał:

W życiu nie spotkałem tak atencyjnego człowieka jak Ty. Pozdrawiam

No i.. spoczko 🙂 Nie ukrywam, że na początku poczułem się tym troszeczkę urażony. Gdy przemyślałem dogłębniej sprawę, stwierdziłem jednak, że jestem atencyjny. Tak jak każdy, chcę być doceniony… a w zasadzie pragnę, by moje działania były docenione. I wydaje mi się, że nie jestem w tym odosobniony. Nie znam ani jednej osoby, która by była zadowolona z tego, że inni nie doceniają tego co robi. Każdy przecież lubi widzieć, że jego praca i starania mają sens. Nie mówię tutaj o gloryfikowaniu, tylko o docenieniu czegoś fajnego 🙂

Poklepywanie po plecach?

Wiele jest ludzi, którzy są przez całe życie komplementowani. Gdy dorastają, słuchają od rodziców, znajomych i innych bliskich, że są wartościowi i mogą dużo osiągnąć… ale są i tacy, którym brakuje takiego poklepywania po plecach. Często w takich przypadkach wiara we własne siły zanika albo jest krytycznie niska.

Jak ją podbudować?

Teoria jest bardzo prosta. Wystarczy, zacząć robić rzeczy, które się lubi, pokazywać swoje mocne strony innym i widzieć pozytywne efekty. Należy też sobie uświadomić, że zawsze znajdą się ludzie, którzy będą negatywnie nastawieni do wszystkiego co się robi… i po prostu się nimi nie przejmować. Często praktyka jednak mija się z teorią. Główną przeszkodą są momenty, w których coś idzie nie tak.. i osoba, która zaczyna pompować się pewnością siebie nagle pęka jak nadepnięta purchawka.

Ludzie

Wiecie co najbardziej pomaga? LUDZIE! Tak… warto doceniać innych i im gratulować, zamiast próbować w kółko udowadniać swoją wyższość. Jeśli osoba znajduje się w słabym momencie swojego życia, czuje się niedoceniona to… potrzebuje atencji… uwagi… poklepania po plecach i pozytywnej opinii na swój temat. I nie ma w tym nic złego. Wręcz przeciwnie. Bo jeżeli pomożemy dobrym słowem komuś takiemu i później zacznie on/ona robić wspaniałe rzeczy to nasz świat staje się lepszy. Nie bez powodów, aktorzy, wynalazcy, wielcy ludzie tego świata, odbierając nagrody najczęściej dziękują swoim rodzinom i bliskim za wsparcie i wiarę.

Trudno jest pracować nad czymś nie wierząc w jakość tej rzeczy, usługi… i okej… jeżeli to wynika rzeczywiście z gównianego pomysłu to nic nie szkodzi… ale jeżeli brak wiary w produkt ma swoje korzenie w braku wiary w siebie to taka sytuacja jest po prostu marnowaniem potencjału… i to w bardzo głupi sposób. Dlatego… jak widzisz, że ktoś zabiera się za coś ambitnego to zamiast go przygaszać, może postaraj się go wesprzeć i dodać otuchy.

Zła atencyjność!

Człowiek, który chce zwrócić na siebie uwagę za wszelką cenę zaczyna być jednak męczący. Jak to bywa ze wszystkimi skrajnościami, w przypadku gdy ktoś zabiera uwagę innym pragnąc ją zwrócić na siebie… jest nieprzyjemnie. Dlatego wtrącanie się w środku zdania w rozmowie jest okropne.

Podobnie jest, gdy atencyjność przybiera toksyczny wymiar. Np jeżeli jedna osoba w związku tak bardzo zabiega o uwagę innych, że rani tym partnera.

Wszystko co skrajne jest.. BE!

Atencyjny ja?

Czy jestem atencyjny? Tak. Dlaczego? Może dlatego, że przez większość życia ludzie wokół mnie poddawali wątpliwością wszystko co robiłem. Dlaczego? Nie wiem.. i nie potrzebuję tego wiedzieć. Ważne jest to, że po tym, jak napisałem post na FB i przeczytałem komentarze od wielu ludzi, zobaczyłem, że na prawdę mam wsparcie. Mimo tego, że przez ostatnie 2 lata mało robiłem rzeczy które rzeczywiście lubię robić a sporo moich planów legło w gruzach… mimo pracy która nie daje mi satysfakcji, zabiera cały czas nie pozwalając normalnie się rozwijać.. mimo mieszkania na dziko u znajomych i problemów z wynajęciem normalnego lokum, przez głupie regulacje prawne… pierwszy raz od dawna poczułem, że coś znaczę i mogę robić coś więcej, coś wartościowego, bo kilka osób napisało mi bardzo miłe (i co ważne, prawdziwe) słowa.

Z tej „atencyjności” wynika produktywność, motywacja i zdolność tworzenia. I wiem, że nie jestem jedyną osobą tego typu… są nas setki.. może tysiące. Każda z tych osób może wnieść do świata coś wartościowego… współpracując i nadając sobie nawzajem wartość, której samotnie nie dostrzega.

 

To tyle na dzisiaj. Co wy sądzicie o atencyjności? Czy to na prawde takie złe? W świecie mass-mediów i social-mediów widać, że niektórym zabieganie o cudzą uwagę wydaje się być tak samo potrzebne jak powietrze… tylko, że często ludzie przesadzają i robią skrajne głupoty!

Jeżeli podoba się Wam mój blog, to udostępniajcie posty dalej. Bardzo mnie to motywuje do dalszej pracy. 😉 W końcu jestem atencyjny 😛 Pozdrawiam bardzo serdecznie!

 

Daj znać innym!

shares